
Egzotycznie i gościnnie jest na Riwierze Tureckiej, a najlepszy okres na wyjazd do tego kraju jest właśnie wtedy, gdy mijają największe upały. Jest to kraj szczególnie dziś atrakcyjny turystycznie, bo Turcja jest piękna, ma ciepłe morze i jest tam tanio, co dla polskich turystów jest dużym atutem. Piękne miejscowości Antalya i Alanyia zapraszają do swych luksusowych hoteli i kuszą programami animacyjnymi dla dzieci i dorosłych. Zaplecze socjalne w tym kraju jest pełne kontrastów, bo przeciętny turysta nie jest w stanie dostrzec ubóstwa tubylców, którzy często nie mają w swych domach jeszcze łazienek. Można się o tym przekonać podczas wycieczki fakultatywnej w góry Taurus, gdzie zapoznajemy się z codziennym życiem tureckiej ludności mieszkającej na wsi z dala od kompleksów turystycznych. Oferta turystyczna poznania wsi tureckiej przewiduje dwie formy zwiedzania. Pierwsza – autokarem lub busem, oczywiście z klimatyzacją, oraz podczas szalonej jazdy jeepem. Ta druga forma przeznaczona jest raczej dla odważnych, bo drogi górskie są bardzo surowe, a szybka jazda wymaga dużego doświadczenia kierowców oraz zaufania turystów.
Zobacz kilka filmów z Alanyi:
Jest to kraj o dużej liczbie wypadków samochodowych i nie wynika to ze złośliwości policjantów, bo jazda tamtejszych kierowców pozostawia wiele do życzenia. Oczywiście na poszczególnych etapach wspinania się w góry jest okazja pojeździć na ośle czy spróbować wygodnej jazdy na wielbłądzie. Niezapomnianym wrażeniem będzie pobyt w meczecie i poznanie religii tego kraju.
Na wszystkich europejskich kobietach wielkie wrażenie zrobi pozycja tureckich niewiast, które ciężko pracują, zajmując się nie tylko domem, ale też rolnictwem, włącznie z użytkowaniem prymitywnych maszyn rolniczych. Kontrastem dla tego obrazka będzie sylwetka mężczyzny odpoczywającego, przesiadującego w cieniu platana, grającego w karty lub też po prostu śpiącego. Zauważyłam, jak ze zgorszeniem patrzyli na turystki ubrane w stroje sportowe z odkrytymi ramionami i gołymi nogami z ciekawością oglądające uroki wsi tureckiej. Mimo że od wielu lat wielożeństwo w Turcji jest prawnie zabronione zdarzają się domy, gdzie mąż na utrzymaniu ma więcej niż jedną kobietę i według tradycji musi zadbać o ich byt. Tu liczy się sprawiedliwość, bo nie do pomyślenia jest, by jedna z żon była wyróżniana na przykład prezentami. Wszystkie dostają po równo.
Wysoko w górach urzeka nas bujna zieleń, wspaniałe gaje oliwne, sady z bananami, mandarynkami, pomarańczami, owocami kiwi czy granatami. Ciągną się one hektarami i w pełnym słońcu nabierają słodyczy. Ludzie są biedni i utrzymują się z własnych gospodarstw. Jest bardzo mało zwierząt, a te hodowlane są bardzo drogie i utrzymywane z pietyzmem. Osioł nie jest już narzędziem pracy na roli, ale dzielnie służy jako atrakcja turystyczna, za którą trzeba słono zapłacić. Rzeki w górach Turcji są bardzo czyste i wspaniałym pomysłem jest sieć tawern zbudowana dosłownie w wodzie. Podesty na miejsca siedzące, które przypominają kanapy ustawione są w rzece i wszyscy mają wrażenie, że znajdują się na statku. Po dobrym obiedzie z mnóstwem warzyw i owoców można wypocząć na miękkiej leżance lub też wskoczyć do czystej i orzeźwiającej wody. Jest to moment, który szczególnie zapamiętują odwiedzający tą część Turcji. „Przedsionek raju” – tak nazywany jest ten punkt w programie wycieczki i wierzcie mi , tak też się można poczuć.
Odważnym polecam rafting – wyścig łodzi, który często przemienia się międzynarodowe rozgrywki ze wspaniałą zabawą włącznie z okładaniem się wiosłami (oczywiście nie za mocno) i nurkowaniem.
Wędrując uliczkami wsi tureckiej, można zajrzeć do piekarni, gdzie wypiekany jest pyszny chleb z mąki z pszenicy i kukurydzy. Natkniemy się na golibrodę, który w wydrążonym pniu platana ma swój „salon fryzjerski”, a obok możemy napić się ziołowej herbaty doskonałej na kłopoty żołądkowe, o których turyści potocznie mówią „zemsta sułtana”. Dzień warto zakończyć na tradycyjnej kolacji tureckiej, podczas której największą atrakcją jest taniec brzucha w wykonaniu pięknej Turczynki. Serwowane są tradycyjne potrawy tureckie opierające warzywach w naszym kraju już dostępnych, ale nie tak popularnych przyprawianych pachnącymi świeżymi ziołami. Dzień zakończymy tradycyjną kawą po turecku, która nie ma nic wspólnego z parzonymi fusami.
To, co nas Polaków uderza, to wielka gościnność Turków, ich uprzejmość i zadziwiająco przyjazny stosunek do dzieci. Niestety, podróżując po świecie, można się przekonać, że są to już sporadyczne gesty, a jeśli tak, to podyktowane wysokością napiwku.