Rawda zaliczona. Miałam szczęście. I to prawdziwe. Zupełnie nie planowałam w tym roku wypadu do Bułgarii. Byłam tam dwa lata temu i co zwiedziłam to moje. A tym razem bach i przypadek zadecydował, że jednak zupełnie nieoczekiwanie w lipcu mogłam wygrzać kości na Słonecznym Wybrzeżu Morza Czarnego.
Jako że mam wolny zawód i w zasadzie wszystko, czego potrzebuję, by go uprawiać i utrzymywać się na powierzchni życiowej, to laptop i trochę Internetu, to w wakacje mam istny raj i mogę bywać wszędz...